poniedziałek, 25 października 2010

Angażowanie inteligencji konia

Kiedyś gdzieś przeczytałam, że konie są nie mniej inteligentne niż psy, tylko psom poświęca się więcej czasu i uwagi. No więc dziś mogę powiedzieć, że mój koń wykazał się typowym dla psów zachowaniem co by przynajmniej w części potwierdziło tą tezę.
Dziś był poniedziałek, czyli tzw. dzień konia. W planie spacer na padoczku i zabawy (z piłką, z konewką itp). Przyszliśmy na nasz padok, Tisz jak zwykle zaczął od tarzania, a potem miał tzw. czas wolny czyli mógł sobie skubać ostatnie przedzimowe źdźbła trawy. Ja w tym czasie postanowiłam zagrabić trochę liści na padoku licząc na to, że w przyszłym roku trawa będzie lepiej rosła. Okazało się, że Tisz już lekko się znudził (niestety trawa o tej porze roku delikatnie mówiąc nie jest bujna i już nie smakuje tak jak wiosną) i zaczął mnie zaczepiać do zabawy. Chciał wywalić moje wiaderko, do którego wrzucałam zgrabione liście. Gdy odeszłam z wiaderkiem zajął się konewką, którą bawi się w ten sposób, że ją podnosi "paszczą" i macha a potem rzuca za co dostaje marchewkę. Byłam zajęta grabieniem więc nie przyniosłam marchewki. Najwyraźniej zabawa z oczywistych względów po kilku chwilach przestała być atrakcyjna a jego uwagę przyciągnął mój czerwony koszyk, w którym m.in. mam zawsze torebkę z marchewkami. Tisz dokładnie pamięta, że to jest "ważny" koszyk, a idąc na padok stara się włożyć nos i wydobyć z niego jakiś smakołyk co zawsze wydaje mi się zabawne. No więc ten samotnie stojący przy ogrodzeniu koszyk stał się jego celem i po chwili zobaczyłam jak Tisz z sukcesem wydobył z niego torebkę z marchewkami. Kiedy spokojnym acz zdecydowanym krokiem ruszyłam by ratować moje "nagrody", których używam w różnych zabawach z Tiszem, mój koń zaczął uciekać kłusem z torebką marchewek w zębach, gubiąc po drodze pokrojone cząstki. Był wyraźnie zadowolony z siebie, w przeciwieństwie do mnie. Na całym padoku były porozrzucane cząstki marchewek, a ja je zbierałam, bo przecież miałam jeszcze w planie zabawy z nagrodami. Tisz chodził za mną krok w krok i również próbował zbierać. To był niezaplanowany ale bardzo sympatyczny punkt dzisiejszego dnia.
Mimo, że jego psota była trochę dla mnie uciążliwa to byłam bardzo zadowolona, bo Tisz nie tylko pokazał swoją inteligencję, ale też inicjatywę do zabawy - a to oznaka zdrowej psychiki.

1 komentarz:

  1. Wniosek : Skoro to taki "wazny" koszyczek to powinna go Pani lepiej pilnowac :P

    OdpowiedzUsuń

Nasz blog czytają: