piątek, 19 marca 2010

Lotna zmiana nogi - odcinek 4

Autor: Ula

Hurrrrra! Huuuuura! Huraaaaaa! Dziś po raz pierwszy udało nam się (tj mnie i Tiszowi) zrobić lotną zmianę nogi.
Ale zacznijmy od początku czyli od wczoraj. Wczoraj był trening z ziemi. najpierw był kłus przez drągi, które ułożyłam na czterech stronach koła. Tisz bardzo ładnie kłusował nie tylko przez drągi ale po całym kole. Postanowiłam spróbować galopu, ale zostawiłam tylko dwa drągi po przeciwnych stronach koła. Tisz galopował bez problemu. Ustawiłam więc przeszkodę - stacjonatę, najpierw 50 cm, a jak okazało się, że Tisz skacze ją z baaaaardzo dużym zapasem to podniosłam do 80cm. Też skoczył bez problemu. No więc doszłam do wniosku, że kwestię galopu przez drągi i małe przeszkody mamy już załatwioną.
Tak więc dziś przyszłam na trening z opcją taką, że jak będą warunki (tzn. jak nie będzie dużo klubowych "gwiazd") to ułożę sobie drąg i będziemy galopować przez drąg. I tak właśnie się złożyło, że byłam na hali sama.
Ułożyłam drąg. Byłam przygotowana na to, że może Tisz będzie chciał ominąć go, może przeskoczyć - a tu nic, po prostu ładnie przegalopował. Raz, drugi, trzeci....
Nie miałam już innego wyjścia tylko podjąć próbę lotnej zmiany nogi: przez drąg i na ósemce. I... udało się!!!!!!!
Bardzo, ale to bardzo pochwaliłam Tisza, dałam mu cukierka, przekłusowaliśmy na luźnej wodzy w jedną i w drugą stronę.
Potem jeszcze podjęliśmy kilka prób, niektóre były udane :-) chyba 4 czy 5 razy udało nam się zrobić jeszcze zmianę.
Oczywiście skończyłam trening, żeby Tisz czuł, że jest to nagroda dla niego.

Ważna refleksja: wszystkie ćwiczenia, które opisałam w kolejnych odcinkach dotyczących lotnej zmiany nogi robiłam po kolei i cierpliwie, obserwując i starając się wyczuć jakie są moje i Tisza możliwości. Siedząc dziś na koniu, poczułam, że to jest moment, kiedy możemy spróbować - i udało się. Sądzę, że najważniejsza jest właściwa ocena i właściwe w czasie podnoszenie poprzeczki - nie można kierować się schematami, trzeba obserwować i czuć kiedy i o ile.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Nasz blog czytają: